Kiedy firma jest mała, wybór formy księgowości wydaje się prosty: „pani z biura”, „znajoma księgowa”, „tanie biuro z polecenia” – i temat z głowy. Jednak w momencie, gdy biznes zaczyna rosnąć, zatrudniasz ludzi, przechodzisz na pełną księgowość, myślisz o kredycie, inwestorach, ekspansji na nowe rynki, nagle okazuje się, że to, kto i jak prowadzi Twoje finanse, ma ogromny wpływ na tempo i bezpieczeństwo rozwoju. Dylemat „biuro rachunkowe czy księgowa na etacie” przestaje być technicznym szczegółem – staje się strategiczną decyzją, która dotyka codziennej pracy całej organizacji.
Dlaczego wraz z rozwojem firmy temat księgowości wraca na stół?
Na początku drogi przedsiębiorcy księgowość rzadko jest w centrum uwagi. Najważniejsze jest zdobycie klientów, dowiezienie zleceń, ogarnięcie podstawowych formalności i tego, żeby „ZUS się zgadzał”. Biuro rachunkowe jest wtedy często po prostu kosztem, który trzeba ponieść, żeby móc wystawiać faktury i rozliczać podatki.
Z czasem jednak sytuacja się zmienia. Firma zatrudnia pierwszych pracowników, pojawiają się umowy o pracę, zleceniobiorcy, B2B, urlopy, chorobowe, delegacje. Dochodzą leasingi, kredyty obrotowe, większe umowy z kontrahentami, programy lojalnościowe, rozliczenia różnic kursowych. Gdzieś w tle zaczynają pojawiać się pojęcia pełnej księgowości, bilansu, rachunku zysków i strat.
I wtedy nagle wychodzi na jaw coś, czego na początku nie było widać: że księgowość to nie jest tylko „wklepywanie faktur”. To nie tylko podatek dochodowy i VAT. To cały system informacji finansowej, na której powinieneś oprzeć swoje decyzje. A sposób, w jaki ta informacja powstaje – czy robi to biuro rachunkowe zewnętrzne, czy wewnętrzna księgowa – zaczyna mieć konkretne konsekwencje.
Wraz z rozwojem firmy rośnie też częstotliwość sytuacji, w których potrzebujesz szybkiej, jednoznacznej odpowiedzi: czy możemy pozwolić sobie na podwyżki? Jak zmieni się wynik, jeśli otworzymy nowy oddział? Czy przy tym poziomie sprzedaży nasza marża faktycznie nam się spina? Jeśli proces uzyskania takiej odpowiedzi jest długi, nieczytelny, rozbity między kilka maili z biurem, zaczynasz zadawać sobie pytanie: może potrzebujemy kogoś „u siebie”?
Czym różni się współpraca z biurem rachunkowym od księgowej na etacie?
Na poziomie deklaracji zakres obowiązków może wyglądać podobnie: księgowanie dokumentów, rozliczanie podatków, sporządzanie deklaracji, pilnowanie terminów wobec ZUS i urzędu skarbowego. Różnice zaczynają się w momencie, gdy spojrzymy na to, jak wygląda codzienna praca, komunikacja i odpowiedzialność.
Biuro rachunkowe to zazwyczaj zespół, który obsługuje wielu klientów jednocześnie. Pracuje na swoich procedurach, systemach, ma określone godziny i model kontaktu: maile, telefon, system do wymiany dokumentów. Zaletą jest to, że nie zależysz od jednej osoby – gdy ktoś jest na urlopie, choruje, odchodzi, biuro ma obowiązek zapewnić ciągłość obsługi. Dostęp do wiedzy i doświadczenia jest z natury szerszy, bo zespół przerabia wiele różnych przypadków, branż, form prawnych.
Księgowa na etacie jest „Twoim człowiekiem” od finansów w firmie. Siedzi bliżej biznesu – dosłownie i w przenośni. Widzi, co dzieje się na spotkaniach, rozumie kontekst decyzji, zna ludzi, strukturę organizacji. Możesz wejść do jej pokoju (lub zadzwonić na Slacku/Teamsach) i zapytać: „a co będzie, jeśli zrobimy tak?”. Taka osoba staje się często nie tylko wykonawcą, ale doradcą, partnerem w myśleniu.
Z drugiej strony, księgowa na etacie to też większa odpowiedzialność po Twojej stronie: musisz ją rekrutować, wdrożyć, zapewnić narzędzia, zadbać o zastępstwa, gdy zachoruje, i pogodzić się z tym, że jeśli odejdzie w nieodpowiednim momencie, to problem jest Twój.
Biuro daje elastyczność i szerokie plecy, etat daje bliskość i szybszy przepływ informacji. Pytanie nie brzmi więc „które jest obiektywnie lepsze?”, ale „które lepiej pasuje do tego, jak działa nasza firma właśnie teraz – i dokąd zmierzamy?”.
Kiedy biuro rachunkowe sprawdza się najlepiej?
Zewnętrzne biuro rachunkowe jest naturalnym wyborem w kilku typowych sytuacjach.
Po pierwsze – na wczesnym etapie rozwoju, gdy skala biznesu nie uzasadnia zatrudnienia kogoś na etat. Masz kilkadziesiąt, może kilkaset dokumentów miesięcznie, proste umowy, niewielu pracowników. Wtedy biuro pełni rolę sprawnego wykonawcy, który za rozsądne pieniądze „zdejmuje z głowy” sprawy podatkowo-księgowe.
Po drugie – gdy działasz w dość standardowej branży i w przewidywalnym modelu: typowe usługi, klasyczny e-commerce, handel, produkcja bez skomplikowanych struktur grup kapitałowych. Dobre biuro, które prowadzi wiele podobnych firm, ma już wypracowane procedury, zna typowe ryzyka, wie, na co zwrócić uwagę przy Twoim profilu działalności.
Po trzecie – gdy bardzo cenisz sobie możliwość szybkiej zmiany dostawcy. Z biurem – przynajmniej teoretycznie – łatwiej się rozstać i przejść do innego, niż zrekrutować, a potem wymienić całą osobę na etacie. Zrywasz umowę, przekazujesz dokumenty, podpisujesz nową. Oczywiście w praktyce też wiąże się to z zamieszaniem, ale formalnie droga jest krótsza niż przy rozwiązaniu stosunku pracy.
Biuro rachunkowe potrafi być również świetnym wsparciem, gdy potrzebujesz przeglądu stanu firmy „z zewnątrz” – szczególnie jeśli współpracuje z wieloma organizacjami o podobnej skali i może podpowiedzieć, jakie rozwiązania się u nich sprawdziły.
Ograniczenia modelu zewnętrznego biura
To, co jest zaletą, może stać się też ograniczeniem. Biuro, które obsługuje wielu klientów, ma naturalne limity uwagi, którą może poświęcić Twojej firmie. Jeśli jesteś jednym z kilkudziesięciu podmiotów na liście, łatwo wejść w schemat „standardowej obsługi”: dokumenty przyjęte, zaksięgowane, deklaracje wysłane, temat zamknięty.
Z perspektywy rosnącego biznesu to za mało. Potrzebujesz kogoś, kto nie tylko zaksięguje, ale też zauważy, że coś „nie gra”: że margines bezpieczeństwa na podatki robi się niepokojąco mały, że struktura kosztów się zmienia, że zobowiązania krótkoterminowe rosną szybciej niż przychody.
Kolejnym ograniczeniem jest komunikacja. W niewielkiej firmie przyzwyczajasz się do tego, że wszystkie decyzje zapadają szybko, często „na korytarzu”. Biuro rachunkowe działa w innym rytmie: ma swoje godziny pracy, kolejkę zadań, priorytety. Oczywiście dobre biuro potrafi być bardzo responsywne, ale mimo wszystko – to nie jest ktoś, kogo możesz przez pół dnia dopytywać o warianty rozliczeń, bo „właśnie wpadł Ci do głowy nowy pomysł na produkt”.
Dochodzi też kwestia dostępu do danych. W praktyce często wygląda to tak, że właściciel firmy widzi głównie wyniki na koniec miesiąca czy kwartału, w formie gotowych raportów. Gdy chce zrozumieć szczegóły, musi prosić biuro o dodatkowe zestawienia, czekać, doprecyzowywać. To działa, ale w bardzo dynamicznie rosnącej firmie ten cykl potrafi być zbyt wolny.
Wreszcie, są sytuacje, w których biuro – nawet bardzo dobre – nie jest w stanie wejść w głąb procesów tak, jak osoba siedząca na miejscu. Nie zobaczy, jak realnie działa sprzedaż, jak komunikują się działy, gdzie giną dokumenty, jak wygląda obieg informacji. A to wszystko ma wpływ na sposób, w jaki dane później pojawiają się w księgach.
Kiedy warto zatrudnić księgową na etat (lub zespół)?
Decyzja o zatrudnieniu księgowej na etacie zwykle dojrzewa krok po kroku. Rzadko jest to nagły impuls. Bardziej ciąg sygnałów, które powoli układają się w całość.
Pierwszy z nich to rosnąca złożoność i skala. Masz już pełną księgowość, kilkudziesięciu lub kilkuset pracowników, kilka spółek w grupie, projekty unijne, inwestycje kapitałowe, rozliczenia między spółkami, kilka systemów sprzedażowych i magazynowych. W takich warunkach potrzebujesz kogoś, kto nie tylko zna przepisy, ale też rozumie Twoją konkretną architekturę biznesową.
Drugi sygnał to częstotliwość, z jaką potrzebujesz analiz i konsultacji. Jeśli łapiesz się na tym, że co tydzień piszesz do biura, by policzyli wariant A, wariant B, przygotowali symulację, odpowiedzieli na kolejne pytanie zespołu sprzedaży, to znaczy, że Twoja firma przestała być „standardowym klientem”. Zaczyna potrzebować dedykowanego, stałego wsparcia.
Trzeci znak to decyzje strategiczne, które coraz częściej opierasz na mało precyzyjnych danych. Zastanawiasz się nad otwarciem oddziału za granicą, inwestycją w nową linię produkcyjną, wejściem w nowy segment rynku. Wiesz, że „to się mniej więcej opłaca”, ale nie potrafisz tego dobrze policzyć ani przyłożyć do realnych wyników. Ktoś na stałe w organizacji, kto potrafi połączyć liczby z biznesową logiką, staje się wtedy bezcenny.
Zatrudnienie księgowej (a z czasem całego zespołu finansowego) ma też znaczenie symboliczne. To sygnał zarówno do wewnątrz, jak i na zewnątrz, że firma wchodzi w etap bardziej uporządkowanego zarządzania. Liczby przestają być „dla biura”, a stają się wspólnym punktem odniesienia dla zarządu, menedżerów, właścicieli.
Ryzyka i wyzwania związane z własnym działem księgowym
Oczywiście nie jest tak, że etatowa księgowa to samo dobro. Ten model też niesie ze sobą ryzyka.
Najbardziej oczywiste to uzależnienie od jednej osoby. Jeśli cała wiedza o Twojej księgowości siedzi w głowie jednego człowieka, jego odejście, choroba czy wypalenie zawodowe może być dla firmy poważnym problemem. Dlatego myśląc o etacie, warto od razu zakładać konieczność budowania wiedzy w sposób udokumentowany – procedury, opisy procesów, uporządkowany system.
Drugie wyzwanie to jakość rekrutacji. Dobra księgowa, która zna przepisy, rozumie biznes i potrafi mówić do przedsiębiorcy ludzkim językiem, jest na rynku bardzo poszukiwana. Jeśli nie masz doświadczenia w ocenianiu kompetencji finansowych, łatwo zatrudnić kogoś, kto świetnie wypada na rozmowie, a potem okazuje się, że nie radzi sobie z realną skalą i złożonością Twojej firmy.
Trzeci aspekt to koszty stałe. Wynagrodzenie, składki, szkolenia, system księgowy, ewentualne audyty – wszystko to składa się na sumę znacznie większą niż abonament w typowym biurze. To inwestycja, która ma sens, jeśli naprawdę wykorzystasz potencjał kogoś na miejscu: będziesz korzystać z analiz, włączać tę osobę w procesy decyzyjne, budować na tej podstawie strategię. Jeśli zatrudnisz księgową po to, żeby po prostu „robiła to samo, co biuro, tylko w środku”, może się okazać, że płacisz więcej za to samo.
Wreszcie, własny dział finansowy wymaga zarządzania. Ktoś musi mieć kompetencje, aby stawiać zadania, weryfikować ich jakość, wspierać się doradcą podatkowym, gdy pojawiają się skomplikowane tematy. Jeśli nikt w zarządzie nie czuje się na siłach, by rozmawiać z księgową „jak równy z równym”, łatwo popaść w sytuację, w której wszystko jest „na słowo honoru” jednej osoby.
Przejście na pełną księgowość – moment, w którym wybór staje się kluczowy
Przejście z KPiR na pełną księgowość jest często momentem zwrotnym. Nagle liczba zapisów rośnie lawinowo, pojawiają się nowe obowiązki sprawozdawcze, trzeba przygotować bilans, rachunek zysków i strat, czasem rachunek przepływów pieniężnych. Pojawia się konieczność przemyślenia planu kont, sposobu rozliczania projektów, magazynów, środków trwałych.
To właśnie na tym etapie wiele firm uświadamia sobie, że dotychczasowy model obsługi może przestać wystarczać. Biuro, które dobrze radziło sobie z prostą ewidencją na KPiR, przy pełnej księgowości zaczyna mieć trudność z odpowiadaniem na wszystkie pytania, a Ty z kolei zaczynasz czuć, że potrzebujesz czegoś więcej niż tylko „żeby się zgadzało z urzędem”.
Dlatego wybór między biurem a etatową księgową warto rozważyć zanim nastąpi formalny obowiązek przejścia na pełne księgi. Wtedy masz czas na przygotowanie firmy, poukładanie procesów, wybór partnera lub rekrutację. Możesz spokojnie przemyśleć, czy Twoja skala i plany – rozwój, kredyty, inwestor, nowe rynki – wymagają wewnętrznego działu, czy na kilka najbliższych lat wystarczy dobrze dobrane, wyspecjalizowane biuro rachunkowe.
Jeżeli chcesz przy okazji zobaczyć, jak pełna księgowość może wyglądać jako profesjonalne rozwiązanie dla rosnących przedsiębiorstw – od strony praktycznych korzyści, a nie tylko obowiązku – warto zajrzeć także tutaj:
https://biznews.com.pl/biznes/28289-pelna-ksiegowosc-dla-firm-profesjonalne-rozwiazanie-dla-rosnacych-przedsiebiorstw
To dobry punkt odniesienia, kiedy zastanawiasz się, jakiego poziomu obsługi i jakiej jakości raportów w ogóle oczekiwać.
Koszty, które widać i których nie widać
Porównując biuro rachunkowe z etatową księgową, łatwo skupić się na tym, co widać na fakturze lub pasku płacowym. Biuro – abonament miesięczny, często zależny od liczby dokumentów. Etat – wynagrodzenie plus składki, plus koszt narzędzi i oprogramowania.
Warto jednak uwzględnić także koszty mniej oczywiste. Na przykład koszt Twojego czasu i czasu menedżerów. Jeśli każda prosta analiza wymaga kilku maili do biura, przypominania się, tłumaczenia kontekstu, a później interpretowania raportu, to jest to realny koszt, nawet jeśli nie widać go wprost w Excelu.
Jest też koszt złych decyzji podjętych na podstawie niepełnych danych. Jeśli rozwijasz linię produktów, która w rzeczywistości ma słabą marżę, bo patrzysz tylko na przychód, albo inwestujesz w kanał sprzedaży, który tak naprawdę generuje duże koszty obsługi, ale nikt tego nie policzył – tracisz pieniądze, czas, energię zespołu. Lepsza, bardziej dostępna informacja finansowa mogłaby temu zapobiec.
Po drugiej stronie są koszty „przeinwestowania” we własny dział finansowy. Jeżeli zatrudnisz księgową na pełen etat przy skali, która tego nie wymaga, będziesz co miesiąc dopłacać za potencjał, którego nie wykorzystujesz. Dlatego decyzja o przejściu na etat powinna być podparta nie tylko stanem dzisiejszym, ale i realistyczną prognozą: jak będzie wyglądała firma za rok, dwa, trzy.
Model hybrydowy – połączenie biura i wewnętrznej osoby
Między „tylko biuro” a „pełen dział księgowy w środku” istnieje jeszcze rozwiązanie pośrednie, po które sięga coraz więcej rosnących firm: model hybrydowy. Polega on na tym, że masz wewnątrz organizacji osobę (czasem na część etatu), która odpowiada za bieżący kontakt z biurem, przygotowanie danych, kontrolę poprawności, prostsze analizy i raporty na potrzeby zarządu, a bardziej zaawansowane kwestie księgowe i podatkowe pozostają po stronie zewnętrznego partnera.
W takim układzie biuro rachunkowe nadal prowadzi księgi, sporządza deklaracje, pilnuje przepisów i zmian w prawie, natomiast ktoś u Ciebie w firmie dba o to, żeby informacje przepływały sprawnie: żeby dokumenty były kompletne, opisy poprawne, dane sprzedażowe właściwie zasilane do systemu. Ta osoba może też przygotowywać wewnętrzne raporty skrojone pod Twoje potrzeby, bazując na danych z biura.
To rozwiązanie bywa szczególnie korzystne w okresie przejściowym: kiedy firma jest już za duża na „proste biuro”, ale jeszcze za mała, by sensownie utrzymać cały dział finansowy. Z czasem taka wewnętrzna rola może ewoluować w kierunku pełnoprawnego kontrolera finansowego, a biuro – pozostać partnerem od kwestii stricte księgowych i podatkowych.
Jak podjąć decyzję krok po kroku
Zamiast zastanawiać się abstrakcyjnie „biuro czy etat”, warto przejść przez kilka konkretnych kroków.
Po pierwsze – opisz swoją obecną sytuację. Ilu masz pracowników? Na jakiej formie księgowości działasz? Ile dokumentów generujesz? Jakich raportów potrzebujesz regularnie? Jak często pojawiają się niestandardowe tematy: dotacje, projekty, zagranica?
Po drugie – zastanów się, jakie decyzje planujesz podejmować w najbliższych latach. Czy myślisz o kredycie inwestycyjnym, wejściu inwestora, przejęciu innej firmy, ekspansji zagranicznej? Czy planujesz dalsze zwiększanie zatrudnienia i rozrost kosztów stałych?
Po trzecie – policz w przybliżeniu koszty obu rozwiązań, ale dodaj do nich również koszt czasu i ryzyka. Zastanów się, ile dziś kosztuje Cię brak szybkiej, rzetelnej informacji finansowej. Czy miałeś sytuacje, w których źle policzone decyzje odbiły się na firmie?
Po czwarte – porozmawiaj zarówno z dobrym biurem rachunkowym, jak i z kilkoma potencjalnymi kandydatami na etat. Zobacz, jak myślą o Twojej firmie, jakie pytania zadają, jak wyobrażają sobie współpracę. Czasem już po tych rozmowach czujesz, w którą stronę bardziej „ciągnie” Twój biznes.
Po piąte – nie bój się scenariusza etapowego. Możesz zacząć od wzmocnienia współpracy z biurem, ustalenia lepszego zakresu raportowania, wprowadzenia wewnętrznej osoby do kontaktu, a dopiero za jakiś czas, gdy skala to uzasadni, zbudować pełen dział. Albo odwrotnie – możesz zacząć od etatu i jednocześnie zostawić biuro jako wsparcie przy bardziej skomplikowanych tematach podatkowych.
Podsumowanie – wybierz model, który rośnie razem z firmą
Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na pytanie „biuro rachunkowe czy księgowa na etacie”. To tak, jakby zapytać, czy lepiej mieć własny dział marketingu, czy korzystać z agencji. Wszystko zależy od skali, złożoności, tempa wzrostu, planów i kultury organizacyjnej.
Jeśli Twoja firma dopiero wchodzi w fazę rozwoju, a potrzeby finansowe są stosunkowo standardowe, dobre biuro rachunkowe będzie często najrozsądniejszym wyborem. Jeśli jednak widzisz, że rośniesz szybko, wchodzisz w pełną księgowość, potrzebujesz zaawansowanych analiz i natychmiastowych odpowiedzi, a decyzje finansowe stają się coraz bardziej złożone – przyjdzie moment, kiedy wewnętrzna księgowa (lub cały dział) stanie się nie kosztem, ale inwestycją.
Najważniejsze, by nie odkładać tej decyzji na czas, gdy „już będzie naprawdę źle”. Lepiej świadomie przyjrzeć się temu, jak dziś działa Twoja księgowość, z jakich danych korzystasz, czego Ci brakuje – i dopiero na tej podstawie wybrać model, który pozwoli Twojej firmie rosnąć mądrze, a nie „na oślep”. Bo w pewnym momencie to właśnie jakość informacji finansowej zdecyduje o tym, czy wykorzystasz szansę na rozwój, czy przegapisz ją w hałasie codziennego biegania za liczbami, które nigdy nie układają się w jasny obraz.
Artykuł sponsorowany.









