Jeszcze kilkanaście lat temu głównym wrogiem bezpieczeństwa na drodze była nadmierna prędkość. Dziś coraz częściej to nie prędkościomierz decyduje o ryzyku wypadku, lecz ekran świecący w zasięgu wzroku kierowcy. Smartfony, rozbudowane systemy multimedialne i nieustanny strumień powiadomień sprawiły, że uwaga stała się najcenniejszym zasobem podczas jazdy. Problem rozproszenia nie dotyczy już wyłącznie młodych kierowców czy długich tras – to zjawisko powszechne, wpisane w codzienną mobilność.
Jak zmieniło się pojęcie zagrożenia na drodze
Współczesny kierowca porusza się w zupełnie innym środowisku niż jeszcze dekadę temu. Nawigacja, komunikatory, alerty pogodowe, informacje o korkach i powiadomienia z aplikacji towarzyszą mu niemal nieustannie. Nawet jeśli intencją producentów było zwiększenie komfortu, efekt uboczny okazał się niebezpieczny – nadmiar bodźców konkurujących o uwagę.
Prędkość jest łatwa do zmierzenia i skontrolowania. Rozproszenie uwagi już nie. Kierowca może poruszać się zgodnie z przepisami, a mimo to reagować wolniej, nie zauważyć pieszego czy sygnalizacji, bo jego mózg jest zajęty przetwarzaniem informacji z ekranu. To właśnie ta niewidzialna utrata koncentracji staje się dziś jednym z głównych czynników ryzyka.
Dlaczego ekran rozprasza bardziej niż się wydaje
Ludzki mózg nie jest przystosowany do wykonywania kilku złożonych czynności jednocześnie. Jazda samochodem wymaga ciągłej analizy sytuacji, przewidywania zachowań innych uczestników ruchu i podejmowania decyzji w ułamkach sekund. Każde spojrzenie na ekran, nawet krótkie, oznacza przerwanie tego procesu.
Problem nie leży wyłącznie w czasie oderwania wzroku od drogi. Jeszcze groźniejsze jest oderwanie uwagi poznawczej. Nawet gdy kierowca patrzy przed siebie, jego myśli mogą być skupione na treści powiadomienia, komunikacie z aplikacji czy informacji wyświetlanej chwilę wcześniej. Wtedy reakcje stają się wolniejsze, a błędy bardziej prawdopodobne.
Powiadomienia jako nowy „szum” drogowy
Powiadomienia działają jak bodźce alarmowe. Każdy dźwięk, wibracja czy komunikat uruchamia w mózgu mechanizm natychmiastowej reakcji. To ewolucyjny odruch, który w samochodzie staje się niebezpieczny. Kierowca, nawet świadomie ignorując telefon, podświadomie traci skupienie.
Co istotne, rozproszenie nie dotyczy tylko smartfonów. Coraz więcej samochodów wyposażonych jest w rozbudowane ekrany dotykowe, które wymagają interakcji podobnej do obsługi telefonu. Zamiast jednego przycisku pojawia się menu, zamiast prostego komunikatu – cała sekwencja informacji. To wszystko zwiększa obciążenie poznawcze.
Dlaczego prędkość schodzi na dalszy plan
Statystyki i analizy zachowań kierowców coraz częściej pokazują, że przyczyną wypadków nie jest sama prędkość, lecz brak reakcji w odpowiednim momencie. Nawet przy umiarkowanej prędkości kilka sekund nieuwagi może oznaczać kilkadziesiąt metrów przejechanych „na ślepo”.
Prędkość jest przewidywalna – można ją dostosować do warunków. Rozproszenie jest zdradliwe, bo pojawia się nagle i często nieświadomie. Kierowca ma poczucie kontroli, bo jedzie wolniej lub zgodnie z przepisami, a tymczasem jego uwaga jest podzielona. To właśnie dlatego eksperci coraz częściej mówią o rozproszeniu jako o większym zagrożeniu niż sama prędkość.
Minimalizm informacyjny jako odpowiedź na problem
Jednym z kierunków rozwoju bezpieczeństwa drogowego staje się ograniczanie liczby komunikatów docierających do kierowcy. Zamiast zalewu informacji – tylko te najważniejsze, podane w prosty i jednoznaczny sposób. To podejście zakłada, że lepiej ostrzec kierowcę o realnym zagrożeniu niż angażować go w obsługę aplikacji czy analizę mapy.
Coraz częściej mówi się o rozwiązaniach, które przenoszą ciężar interakcji z ekranu na krótkie, kontekstowe komunikaty. Więcej informacji na temat tego, jak takie podejście wygląda w praktyce i jakie standardy są dziś wyznaczane w obszarze bezpiecznej jazdy, można znaleźć w materiale https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/yanbox-go-nowy-standard-bezpiecznej-jazdy/nmphplh, który pokazuje, że bezpieczeństwo zaczyna się od ograniczenia rozproszeń, a nie ich mnożenia.
Codzienne sytuacje, w których tracimy uwagę
Rozproszenie za kierownicą nie zawsze ma spektakularną formę. Często są to drobne, powtarzalne sytuacje: szybkie sprawdzenie nawigacji, zmiana utworu, odczytanie komunikatu. Każda z nich wydaje się niegroźna, ale ich suma znacząco obniża poziom koncentracji.
Szczególnie niebezpieczne są momenty jazdy w mieście, gdzie sytuacja zmienia się dynamicznie. Piesi, rowerzyści, sygnalizacja świetlna i inne pojazdy wymagają pełnej uwagi. W takich warunkach nawet minimalne rozproszenie może mieć poważne konsekwencje.
Nowa definicja odpowiedzialnej jazdy
Odpowiedzialna jazda w XXI wieku to nie tylko przestrzeganie przepisów, ale także świadome zarządzanie własną uwagą. Oznacza to rezygnację z nadmiaru bodźców, wyciszenie niepotrzebnych powiadomień i wybór rozwiązań, które wspierają kierowcę zamiast go angażować.
Zmiana nawyków nie jest łatwa, bo technologia przyzwyczaiła nas do ciągłej dostępności informacji. Jednak coraz więcej kierowców dostrzega, że prawdziwe bezpieczeństwo nie polega na byciu „na bieżąco”, lecz na byciu obecnym tu i teraz – na drodze.
Uwaga jako najważniejszy system bezpieczeństwa
Można mieć nowoczesny samochód, zaawansowane systemy wspomagania i doskonałe warunki techniczne, a mimo to popełnić błąd przez chwilę nieuwagi. To właśnie koncentracja pozostaje najważniejszym systemem bezpieczeństwa, którego nie da się w pełni zastąpić technologią.
Rozproszenie za kierownicą to problem naszych czasów, ale też obszar, w którym można realnie poprawić bezpieczeństwo. Ograniczenie ekranów i powiadomień nie jest krokiem wstecz, lecz świadomym wyborem w stronę spokojniejszej, bardziej przewidywalnej jazdy.
Artykuł zewnętrzny.









